poniedziałek, 14 czerwca 2010

Megagrabież

W nazywającym się Nowe Technologie dodatku do Gazety Wyborczej, którego niestety nie potrafię znaleźć w sieci, zbulwersował mnie artykuł, który w niezadowalającej, ale dostępnej teraz na szybko jakości załączam.





To, co najsilniej zagrało na moich emocjach, to redystrybucja jednego miliarda euro od ograbionych podatników w stronę ludzi, którzy nie posiadają szerokopasmowego połączenia Internetowego. Po pierwsze: te tereny nie są otoczone jakąś magiczną barierą nieprzepuszczającą sygnału, tylko po prostu widocznie mieszkańcy wolą wydawać kasę na produkty zaspokajające ich bardziej palące potrzeby niż Internet. Teraz megaustawa czy inna specustawa sprawi, że zasoby nie będą alokowane optymalnie.

Do głosu dopuszczono histeryków, którzy wylewają swe gorzkie żale, że w ich małej podlaskiej wiosce nie ma żadnego operatora. Przyczyną jest pewnie to, że skoro mieszkają na zadupiu z tą swoją zaściankową mentalnością, sprawiającą, że nieustannie czegoś żądają w zamian za nic, to nic dziwnego, że po miejskich stawkach nikt nie chce im tam ciągnąć kilometrów światłowodów. Mieszkając na terenach, na których cywilizacja przemysłowa w Polsce odbiła swe piętno w najmniejszym stopniu, a co za tym idzie w najbardziej oddalonym od zgiełku i zanieczyszczeń, niemalże dziewiczym i sielankowym anturażu, nie powinni się dziwić, że są pozbawieni usług powszechniejszych w miastach. Teraz oni dostaną po kosztach szerokopasmowy Internet, a ja co, rachunek za ich wygłupy? Mi rząd w żaden sposób nie zrekompensuje uroków mieszkania w Smródmieściu Łodzi, gdzie wszystko smrodzi i nawet bieganie psom szkodzi.

Czy ta sytuacja nie przypomina częstego motywu z Polski i pewnie nie tylko, że jakiś wójt, radny czy inny polityczny kozak kupuje ładnie położoną ziemię za bezcen, bo jest nieuzbrojona i nijak ze światem połączona, a dziwnym trafem infrastruktura się wkrótce pojawia?

Po drugie: przypuszczam, że trwanie tych wszystkich partnerstw publiczno-prywatnych jest zagrożone wysokim ryzykiem rozpadu, bo sztywne warunki współpracy w połączeniu ze zmieniającymi się warunkami gospodarczymi, to kombinacja nie gwarantująca powodzenia inwestycji, co ilustrują przykłady rezygnujących z kontynuacji realizacji inwestycji spółek zaangażowanych w budowę polskich autostrad.

Po trzecie: jak wszystko co związane z rządem, rozpocznie się przecinaniem wstęg, podnietami i w akompaniamencie fajerwerków, a szara rzeczywistość, która nadejdzie jakiś czas później, przyniesie problemy, z którymi urzędnicy i chuja warci akademicy sobie nie poradzą.

Po czwarte: choć jest to nie do wyobrażenia dla kręgów bredzących o cyfrowym wykluczeniu, bez szerokopasmowego łącza w domu naprawdę da się żyć! Jest to możliwe nawet dla uzależnionego od Facebooka Jasia Kapeli, bolszewiofaszysty, co wielokrotnie nawoływał do nacjonalizacji tego właśnie serwisu społecznościowego i mordu na jego właścicielu Zuckerbergu - Żydzie kapitaliście. A ja się na koniec zapytam gdzie się teraz podziewa hatespeech-watch?

0 komentarze:

Prześlij komentarz